szkółka narciarska

Pechowe ferie i szkółka narciarska

Hubert jeździł w góry regularnie. Zarówno zimą jak i latem. Pochodził ze Szczecina ale morze nigdy go nie pociągało. To co sprawiało, że krew w jego żyłach płynęła szybciej to górskie krajobrazy. Dlatego dwa razy do roku rzucał całe swoje codzienne życie i wyjeżdżał w góry, nie bacząc na nic.

Szkółka narciarska problemem na stoku

szkółka narciarskaLatem się wspinał, zimą jeździł na nartach. Zimowe ferie spędzał zazwyczaj w Czarnej Górze. Tym razem jednak musiał zmienić plany. Na jego ulubionym stoku ćwiczyła szkółka narciarska. Kiedy usłyszał, że kursanci zamierzają tu wracać codziennie przez następne dwa tygodnie uznał, że musi pojechać na narty w inne miejsce. Wybrał Zieleniec, zazwyczaj dużo bardziej spokojny. Jednak nie tym razem. W zieleńcu odbywał się właśnie zjazd fanów sportów zimowych. Ludzi było tyle, że na stok nie szło wręcz wejść. Hubert ruszył więc dalej, ale w każdej kolejnej miejscowości natrafiał na jakieś przeciwności. W jednej ogłoszony był alarm przeciwlawinowy, w innej biwakowały cztery kolonie szkolne, w jeszcze nie było wolnych noclegów. Wreszcie uznał, że szkółka narciarska nie była w sumie taka zła i wrócił do Czarnej Góry. Niestety dalej nie było mu dane wypocząć.

 

W jego hotelu zatrzymali się Holendrzy, którzy co noc tak strasznie hałasowali, że nie dawali w ogóle spać Hubertowi. Do tego Hubert radził sobie wyjątkowo źle na stoku. Kiedy wywinął takiego orła, że aż połamał narty postanowił, że lepiej będzie jak już wróci do domu. To były wyjątkowo pechowe ferie.